Kościół z rodzinami ma na bakier

Tym razem SLD strzelił gola kościołowi. Krytykując bilbordową Kampanię Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin działającego przy Episkopacie Polski, która piętnuje życie w konkubinacie jako grzech, wywiesił w komunistycznym do cna Płocku swoje bilbordy o treści przeciwnej.

I tu cię mamy, zakłamany klecho! – piszczą z radości uczone feministki z płockiego SLD.

Konkubinat to też może być rodzina. Ale nie musi. Etymologicznie ‚rodzina’ pochodzi od ‚rodzić’, a więc oznacza związek kobiety i mężczyzny, którzy są lub będą rodzicami. Z punktu widzenia społecznego to dzieci i następstwo pokoleń są wyznacznikiem rodziny. Kościół chciałby to sankcjonować symbolicznie – przysięgą przed bogiem. A lewica dopuszcza życie bez zobowiązań.

Potrzeba więc arystotelesowskiego złotego środka – wolna miłość i zobowiązania równocześnie. Od tego, aby było równie dobrze rodzinom uznawanym i nieuznawanym przez kościół, jest państwo, które twierdzi o sobie, że jest neutralne światopoglądowo i tolerancyjne.