Dlaczego Gerard Labuda na rondo w Gnieźnie?

W Gnieźnie Pierwszej Stolicy Polski Mieście Św. Wojciecha i Jana Pawła II rozważa się nazwanie ronda na jednym ze skrzyżowań imieniem i nazwiskiem Gerarda Labudy, nieżyjącego poznańskiego historyka, podobnie jak prymas-senior H. Muszyński pochodzącego z Kaszub. Okolicznością towarzyszącą temu zamiarowi jest kilka zamiarów równoległych, jak: obchody 1050. rocznicy chrztu Polski, wydanie nowej księgi o dziejach Gniezna, setna rocznica urodzin G. Labudy.

Wcześniej wykładnię dziejów i stołeczności miasta zawierała praca „Dzieje Gniezna” pod redakcją Jerzego Topolskiego (1965), w której pojawiają się nazwiska badaczy i autorów związanych m.in. z Gnieznem, jak np. G. Mikołajczyk, W. Zientarski, K. Żurowski. Na tej wykładni G. Labuda opierał, jako osoba desygnowana przez rząd PRL, m.in. porozumienie polsko-niemieckie w kwestii wzajemnych ustaleń co do treści historycznych w podręcznikach szkolnych.

Zdaniem niektórych przedstawicieli lokalnych władz przesłanie zawarte w pracy zbiorowej pod redakcją J. Topolskiego straciło aktualność i wymaga nowego podejścia. Nie stanowi dla nich żadnej przeszkody fakt, że tezy zawarte w pracach G. Labudy są niemalże zbieżne z tym, co na temat Gniezna i początków państwa oraz – ogólniej – dziejów słowiańszczyzny wynika z dorobku jego uniwersyteckiego kolegi. Dlaczego więc nie Topolski i Labuda razem wzięci, dlaczego nie Mikołajczykowa i Zientarski czy Żurowski?

Tymczasem spór o początki państwa z upływem lat – po wynikach najnowszych badań (nie tylko poznańskich, ale i np. kaliskich) – dopiero nabiera rumieńców i może okazać się, że Rondo Labudy nie będzie strzałem w naukową dziesiątkę.
Być może warto więc trochę poczekać na rezultaty pracy zespołu pod kierunkiem prof. dr hab. Józefa Dobosza z UAM w Poznaniu, który przygotowuje publikację „Dzieje Gniezna” i zapowiada ją na połowę roku 2016? Nie jest bowiem pewne, że z nowych „Dziejów Gniezna” dowiemy się czegoś innego, niż z ustaleń dotychczasowych, w tym Labudy i Topolskiego, jak by tego oczekiwał np. prezydent Gniezna.
Warto by też poczekać na opinie badaczy i czytelników na temat nowych „Dziejów Gniezna”, aby przekonać się, w jakim stopniu dorobek G. Labudy i jego teorie oraz ustalenia nt. Gniezna mogą okazać się przydatne tym celom, jakie sobie postawili dzisiejsi redaktorzy i dzisiejsze władze. Okrągłe rocznice nie gwarantują niczego w kwestii jakości i trwania wyników dociekań naukowych.