Sylwy majowe 2018

PiS akcentuje, że Polska dostanie mniej pieniędzy z UE, bo jest prymusem rozwoju i liderem bogactwa. Mniejsze pieniądze dla PL to nie jest kara za grzechy rządu – tak mówią.
*
W ponurych czasach drwina jest niewinną księżniczką.
*
Okienka Życia czekają – gdyby w okienkach zaczęło tętnić życiem, zacząłby się wielki biznes adopcyjny.

 

 

 

 

 

 

 

 

*
Gliński wyda 500 mln na rządową propagandę. Rząd ustami swojego ministra zapowiedział, że za pół miliarda wybuduje nam Muzeum Historii Polski. Tzn., że wyda z miliard, przy okazji dosypując do jakiejś świątyni opaczności. To jest muzeum, które jest całkowicie niepotrzebne. W każdym polskim muzeum, a nawet w każdej lokalnej izbie pamięci, pokazywana jest historia Polski. Więcej – prezentowane są szczegółowo dzieje ludzi związanych z Polską i jej historią. To jest znacznie ważniejsze, niż dzieje państwa, które również i równocześnie prezentowane są na wiele sposobów w tysiącach miejsc.
Zapędy centralistyczne PiS zmierzają do ustanowienia scentralizowanej świadomości. Kosztuje nas to zbyt wiele. I będzie kosztować jeszcze więcej.
Warto pamiętać, że „Muzeum Historii Polski zostało powołane 2 maja 2006 roku przez ówczesnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Kazimierza Michała Ujazdowskiego (…)” – http://muzhp.pl/pl/c/1141/siedziba-i-wystawa-stala, a – koniec końców, po wstrzymywaniu dalszych prac przez rząd PO-PSL – uchwałę w sprawie ustanowienia programu wieloletniego Budowa Muzeum Historii Polski w Warszawie podejmował poprzedni rząd w lipcu 2015 r.
Czy podjął taką uchwałę w przekonaniu, że nie odda władzy PiS i okolicom, czy podrzucił PiS-owi kukułcze jajo? – o to mniejsza. Ten pomysł to kolejny kosztowny obłęd propagandowy z niezłomną husarią w tle.
Należy o nim dyskutować w zestawieniu np. z tysiącami obiektów gotyckich, renesansowych, barokowych i późniejszych, które Polska doprowadziła do ruiny na Dolnym Śląsku, Pomorzu, Warmii i Mazurach, na Podkarpaciu. I nie ratuje ich przed dalszym zniszczeniem, tłumacząc, że nie mamy na to pieniędzy.
*
Na ten typ niepełnosprawności, jaką prezentuje rządząca Polską koalicja, darmowe pieluchomajtki nie pomagają.
*
Obcięli nam, olaboga! Zęby wybili!
Gdy spojrzymy na listę kryteriów, jakie trzeba spełniać, aby otrzymać pomoc UE w następnym rozdaniu, prócz warunków prawno-ideologicznych (jak praworządność itp.) pojawia się warunek, nazwijmy go dla jasności – „zdrowa energia”.
Niemcy osiągnęli już taki poziom produkcji energii ze źródeł odnawialnych, jakiego Polska nie zamierza uzyskać do roku 2030. Polska postawiła na węgiel. Inni zużycie węgla w energetyce zmniejszają, bo drożeje. Polski rząd utrudnia rozwój energii wiatrowej, zabił w sejmie tzw. energetykę rozproszoną.
Nie tylko Niemcy realizują swoją politykę zgodnie z polityką europejską. Do takich europejskich krajów, które myślą i planują wspólnotowo, pójdą także polskie pieniądze, bo składka Polski obniżona nie zostanie. Jako kraj bogaty, wolny i suwerenny będziemy płacić coraz większe składki. Płatnika z UE nikt wyrzucał nie będzie.
Te 20 i więcej mld euro mniej dla Polaków, których UE nam nie da, to jest realny koszt „wstawania z kolan” i „trwania w postawie wyprostowanej” – ekscesów godnościowych zafundowanych 38 milionom ludzi przez garstkę parafialnych amatorów, którzy zostali wystawieni do rządzenia Polską przez Kościół Katolicki i jego funkcjonariuszy.
Chciałbym, żeby za to zapłacili jakąś formą banicji. Przynajmniej tyle.
*
Spór ideologiczny, nazywany czasem sporem pomiędzy prawicą a lewicą – co jest nietrafne i nieprawdziwe – toczy się obok i z powodu narastającego poczucia, że społeczeństwo obywatelskie w państwie minimum może zbudować sobie lepszy świat.
Mogłoby się to dokonać w oparciu o naturalną skłonność człowieka do bycia dobrym i użytecznym.
Zarówno owa „prawica”, jak i owa „lewica”, to ten sam gatunek: ludzie mający potrzebę dominacji i wymuszania posłuchu za pomocą centralistycznych ideologii państwowych. Społeczeństwa złożone z autonomicznych i samodzielnych grup są przeszkodą dla realizowania potrzeby dominacji i wymuszania. Takie autonomiczne grupy łatwo się ze sobą dogadują i lepiej się znają. Są szybsze.
Należałoby tak organizować społeczeństwa, aby ten agresywny gatunek kultywujący przemoc nie miał możliwości obejmowania przywództwa wynikającego z mechanizmu demokratycznego.
Oczywiście to idealizm, ale jaki piękny.

*

 

 

 

 

 

 

 

 

*
Ludzie są wkurzeni na księży i chcą wypisywać się z kościoła. A mogliby przecież powiedzieć Bogu, że go nie ma, i po sprawie.
*
Jak na zakon żebraczy, to daleko idąca ekstrawagancja. Dominikanie chcą budować komercyjnie jako kto? Jako przedsiębiorca? Ostentacyjne lekceważenie konkordatu przez polskie władze i zakonników. Ich podejście jest zrozumiałe, zostali do tego przyzywyczajeni przez 800 lat.
https://krakow.onet.pl/zakonnicy-jak-deweloper-chca-budowac-bloki-w-krakowie/bhnrkqt
*
Prezydent mógłby chociaż dobrać sobie doradców sprawniejszych intelektualnie i etycznie od siebie. Ale w PiS nie ma nawet takich zasobów.
*
Podobno Pięta z tą panią spotykali się w celu ekstatycznej lektury Biblii? „Pieśń nad pieśniami” czy jakieś lepsze kawałki?
Dupeczka przymilająca się do Adrianów i Pięt na pewno została nasłana przez Tuska i Putina i masonerię. Kocham teorie spiskowe!
*
Niepełnosprawnych też „docisnęli”, Ruch Białych Róż tudzież. Strzeżcie się amoralnych katolików
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=552633015130343&id=100011509478765
*
Z głupim nie pogadasz. Trzeba było zawiesić protest i poczekać na mądrego. Uznanie za upór i decyzję o zawieszeniu protestu niepełnosprawnych w sejmie!
*
Sejm powinien zostać otoczony różańcem z drutu kolczastego.
*
Przypominam:
1. prosimy o dodatek 500,00 zł na bieżące utrzymanie,
2. prosimy o odpowiedź, co zrobią niepełnosprawne dzieci, także dorosłe, kiedy umrą im rodzice.
Z tymi pytaniami niepełnosprawni i ich rodzice przyszli do sejmu.
Pierwsza prośba wymaga interwencji bieżącej.
Druga prośba wymaga rozwiązań systemowych (być może nawet konstytucyjnych).
Żadnej odpowiedzi nie ma od półtora miesiąca. Są zniewagi i terror. Polska, która najbardziej potrzebuje wsparcia opozycji, jest teraz zamknięta w sejmie.
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-05-24/kopcinska-postulaty-osob-protestujacych-w-sejmie-zostaly-spelnione-jestesmy-gotowi-do-rozmow/
*
Katolicy są zabawni.
Budują drogę i potem uprawiają na niej magię.
Ona ma być od tego lepsza, bezpieczniejsza?
https://www.pulstygodnia.pl/wp-content/uploads/2018/05/o3-1.jpg
*
Polskie taliby kombinują sobie tak: jeżeli Erdogan sprowokował przewrót, zamknął z 50 tysięcy ludzi, trochę natłukł i pozabijał, zniszczył wolne media etc. i nikt mu złego słowa nie powiedział, to tych demukratów i lyberałów można w Polsce też docisnąć.
Ciul nam kto zrobi, c’nie? Prostackie, ale efekty som. Wierni parafianie zrobią dla nich wszystko, co najgorsze i najgłupsze.
*
Degradacja Lecha do V ligi – do poziomu pieszczot zarządu wobec „najzagorzalszych fanów”. Parę lat na pastwiskach i spokornieliby.
*
Jestem zaskoczony, że za pomnik katyński w Jersey ma płacić Polska, a nie ta rozmodlona 12-milionowa Polonia amerykańska.
*
– W kategorii niepełnosprawności są dziś osoby, które byłyby w stanie przebiec maraton. Czy dałby im pan 500 zł? – minister J. Emilewiczowa. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/jadwiga-emilewicz-ustawa-o-mniejszym-zus-dla-drobnych-przedsiebiorcow-jest/p05qpl3 … Na przykład głusi i oniemiali z niepełnosprawnością umysłową, prawda?
Ludzie nie chcą być agresywni wobec prowokatorów żyjących w tym samym bloku, chodzących do tego samego sklepu itp. Ludzie chcą być mądrzejsi od głupców, nawet gdy ci głupcy im szkodzą.
*
Mem roku – w mojej klasyfikacji. (Pożyczony od Krzysztofa Lipca z FB, autor anonimowy).

Zdjęcie użytkownika Krzysztof Lipiec.

*

Zgadzam się z Lechem Wałęsą, że ze strony zdrowej części społeczeństwa należą się przeprosiny osobom chorym i ich opiekunom. Rząd ma obowiązek znaleźć pieniądze natychmiast i udzielić im stałej pomocy finansowej, naprawiając wieloletnie zaniedbania.
Nadal uważam, że posłowie i senatorowie opozycji powinni koczować wspólnie z protestującymi w sejmie. Wałęsa tego nie wykluczył, ale nie powiedział tego z jakimś wielkim przekonaniem. Czyli nie będzie tam z nimi siedział. To błąd. Powinien to zrobić wtedy, kiedy w budynku sejmowym odbywać się będzie konferencja międzynarodowa parlamentarzystów państw NATO. Mógłby dzięki temu symbolicznie przeskoczyć przez ten płot do stoczni i nikt by tego nie kwestionował.

*

Wygląda na to, że skala i liczba prowokacji, jakie są fabrykowane przez Ojca Wszystkich Ojców z Torunia, ma w jego zamyśle doprowadzić normalnych ludzi do tak głębokiej rozpaczy i bezsilności, aby przeistoczyła się w szaleństwo. Wynika to z obserwacji Toruńczyka i jego pomagierów, że tym społeczeństwem da się poniewierać i manipulować, gdyż przeważa w nim pokojowe nastawienie i dążenie do utrzymania statusu, zachowania spokoju za wszelką cenę.
Ludzie nie chcą być agresywni wobec prowokatorów żyjących w tym samym bloku, chodzących do tego samego sklepu itp. Ludzie chcą być mądrzejsi od głupców, nawet gdy ci głupcy im szkodzą.
Wałęsa powiedział „Gdybym miał stocznię…„. Ale żyjemy już w epoce, w której nie ma wielkoprzemysłowej klasy robotniczej. Jest klasa średnia, która pracuje w prywatnych firmach i administracji oraz klientela różnych form pomocy społecznej. Sytuacja społeczna niemal jak w „Nędznikach” Hugo, ale 200 lat później.
Jak odpowiadać na takie prowokacje? Sprzeciwem, jak w sali BHP wobec kłamstw PMM. Innego sposobu nie ma.

*

Zadymiarze stadionowi, rządowi, sejmowi to ten sam bezimienny sort – niezłomni patrioci z nadania ojca ojców i prezesa prezesów.

*

Dlatego jestem przeciw robieniu przekopu przez Mierzeję Wiślaną: „zagrożenie środowiskowe stanowi także katastrofa morska na Zalewie Wiślanym (…) wody Zalewu mają znikomą zdolność do samoczyszczenia”. Z punktu widzenia gospodarczego to mógłby być obiecujący projekt.

Chociaż wolałbym, aby te pieniądze zostały zainwestowane w gospodarkę morską na Pomorzu Środkowym, które umiera gospodarczo. Nie ma tam nawet jak dojechać z centrum Polski.

*

PiS nie zabierze wynagrodzeń samorządowcom. Przeczeka. Po wyborach zabierze w ramach zemsty za porażkę. Porażkę już wkalkulowali w bilans strat po spływach Beci. Becia wkrótce poleci.

*

Jeszcze dwa miesiące temu ograniczanie wydatków na 500+ nie mieściło się nikomu w głowie.  Szczególnie posłom opozycji oraz SLD. W ostatnich dniach popularne stało się sugerowanie, że wsparcie niepełnosprawnych z tego świętego źródełka już zaczyna mieścić się w politycznych głowach. Usiądą z PiS do stołu i część winy za obcinki 500+ wezmą na siebie? Nie usiądą, wolą nie dać nic tym protestującym, niż mieć na sumieniu „zabieranie dzieciom ich pieniędzy”. Nikt się nie wychyli.

*

PMM uprawia propagandę sukcesu, jakby nie widział, że w powietrzu już wiszą strajki płacowe, jak w latach 70. w PRL. Pierwsze będą pielęgniarki, jak w lipcu roku 1980 w Lublinie? Czy personel pomocy społecznej z dochodami niższymi, niż ich podopieczni? Jeżdżą po kraju z odkryciem, że „Polska jest jedna” . No, chyba PolskaJestBJedna – . https://www.facebook.com/obserwatorium.katastrof/posts/2025049517743198.

*

Któż nie bywa ostatnio w takim nastroju, jak Pani Joanna Jaśkowiak, żona prezydenta Poznania, która ścigana jest za opowiadanie po Poznaniu, że jest wkurwiona? Kto wkurwiony nie jest, ten nasz wróg!

*

„Szkło kontaktowe” już nie nadąża z komentowaniem wypowiedzi tych szczurołapów i epidemiologów, którzy opowiadają, że zbudują Narodowi mosty, porty lotnicze i co tylko kto zechce. Za chwilę będą mówić, że zbudowaliby, gdyby ci protestujący niepełnosprawni nie żądali „żywej gotówki”. I gdyby nie ta „ulica i zagranica”. Czy ja aby nadążam?!

*

Rząd powiada, że w Polsce są opozycyjne bojówki, które przychodzą na spotkania premiera i ministrów i zadają im tendencyjne pytania tylko po to, aby utrudnić rządowi dialog z Polakami. Jeżeli rząd tak twierdzi, to policja sprawdzi, kto te bojówki zorganizował. Będą zamykać ludzi, zastraszać. W końcu powstaną bojówki. Tymczasem po stylu rządzenia nikt by się nie zdziwił, gdyby były to quasi bojówki tworzone przez PiS, aby stwarzać okoliczności do eskalacji terroru. Na początek poszli Obywatele RP, ci od białych róż, tudzież czarnych parasoli.

*

Pisomohery obgryzają paznokcie ze złości i bezradności z powodu nagrody za reżyserię dla Pawła Pawlikowskiego w Cannes. I to za jakąś aluzyjną „Zimną wojnę”!

*

Na polskie ulice powinny wyjść tłumy Polaków z hasłem „My chcemy euro, my poddani!”.

*

Polityk ma wiedzieć, kiedy przeskoczyć przez płot, zatrzymać tramwaj, iść na Bastylię. A kiedy pogrilować. 32. dzień protestu.

*

Wychodzi na to, że opozycja też ma niepełnosprawnych w dupie.
O ile posłowie PiS i koalicji rządzącej traktują protestujących jak coś, co leży im na podłodze i muszą to omijać, to pozostali powinni udowadniać w każdej minucie, że rządzący prześladują ludzi niepełnosprawnych. Taka powinna być taktyka opozycji, gdyby to była opozycja.
Swoją słabość posłowie opozycji pokazali wyraźnie w grudniu 2016, gdy trwała tzw. okupacja mównicy sejmowej, po tym, jak to posłowie zostali potraktowani jak śmiecie przez Kuchcińskiego. Władza doprowadziła wówczas do kompromitacji okupujących (sami sobie w tym nieco pomogli), zostali na różne sposoby wymanewrowani i w końcu publiczność zmęczyła się tym przestarzałym newsem. PiS wygrał propagandowo, nie reagując i „uciekając” do sali kolumnowej, gdzie zrobił, co chciał.
Podobnie jest teraz, PiS ignoruje protestujących, aby doprowadzić opinię publiczną do przyjęcia takiego samego punktu widzenia, jak wtedy: protestują i nic to nie daje, więc niech rozejdą się do swojej roboty, a nie męczą tych swoich chorych dzieci.
Jeżeli tamten protest niczego opozycji nie nauczył, to nie potrafią sensownie wykorzystać tego protestu i bardzo wysokiego poparcia społeczeństwa, jakie mają protestujący niepełnosprawni. Ludzie w Polsce są np. oburzeni na traktowanie Ochojskiej, chociaż jej nie lubią i kojarzą z establishmentem, Unią Wolności, kimś w rodzaju Owsiaka na wózku inwalidzkim. Mało kto wie o jej działalności międzynarodowej w ramach Polskiej Akcji Humanitarnej, bo media koncentrują się na lokalnych skandalach i wypadkach drogowych. Media mówią o tym, czego dowiedzą się od rzeczników prasowych policji i innych służb.
Wyobraźcie więc sobie efekt propagandowy w postaci 200 posłów i senatorów koczujących na sejmowych korytarzach wespół z niepełnosprawnymi. A do tego postulaty wykorzystania pieniędzy z 500+ i z wyprawek na finansowanie dodatku dla niepełnosprawnych etc. Obecnie działają wokół protestu pojedynczy posłowie z różnych partii, każdy robi coś sensownego, ale nie ma to efektu skali.
Ludzie przychodzący pod sejm już nie są interesującym tematem dla mediów, także społecznościowych. Nawet, gdyby strażnicy pobili Ochojską, byłby to news na 30 sekund, ludzie uznaliby, że sama chciała, że prowokowała i na tym koniec.
Gdyby tzw. poseł Tarczyński poszedł na solo z Lechem Wałęsą, o, to byłby news dla mediów! Wisi im, co stanie się z tymi niepełnosprawnymi.
Jak widać, posłów opozycji też to za bardzo nie obchodzi. Przerzucają się newsami o milionowych nagrodach, kto mniej nabrał z budżetu, tego na wierzchu.

*

Morawiecki od miesiąca zmusza nieuleczalnie chorych ludzi do koczowania w korytarzu i spania na podłodze! Znęcanie się nad niepełnosprawnymi to przestępstwo. Kompromitacja to mało powiedziane. Posłowie opozycji powinni od miesiąca tkwić dzień i noc na sejmowych marmurach obok protestujących, a nie jeździć po kraju.

*

Strzelajcie do wróbli!

Pod wieczór w przeddzień Białego Marszu (25.05.1981) w obronie braci Kowalczyków, skazanych za wysadzenie auli WSP w Opolu w roku 1971, przyszedł do mojego pokoju w akademiku roztrzęsiony i prawie płaczący T. W mundurze wojskowym, zziajany. Odbywał wtedy roczną służbę wojskową po skończonej politechnice, pochodził z moich rodzinnych stron spod Wielunia.
Słuchaj, odwołajcie ten marsz – mówił. – Mieliśmy dzisiaj odprawę i wydali nam ostrą amunicję. Mój pluton ma być rozstawiony koło kościoła franciszkanów. Powiedzieli nam, że w razie rozruchów mamy strzelać. My nie wiemy, co mamy zrobić! Ja jestem dowódcą plutonu, zróbcie coś!
Spokojnie. Marszu odwołać się już nie da. – W tym czasie mój udział w szefostwie NZS w Opolu był coraz mniejszy, izolowałem się od nowych twarzy w zrzeszeniu, ograniczając się do kontaktów z kadrą profesorską i pracy nad ustawą o szkolnictwie wyższym. Kończyłem pisanie magisterki o Andrzeju Bursie i jego poetyce. – Jak znam moich kolegów, to taka informacja o wysłaniu wojska do ataku na marsz tylko by zaogniła sytuację. Nie powiesz mi chyba, że będziecie do nas strzelać, bo dostaniecie rozkaz?
A jak dostaniemy? – T. trzęsła się broda, do płaczu pozostawało mu niewiele.
To strzelajcie do przelatujących wróbli. Gówno wam kto zrobi. Oni boją się bardziej od nas, tylko robią groźne miny.
Po wyjściu T., który wracał pędem do jednostki na Damboniowie, spotkałem się z kolegami z NZS. Trochę się przerazili, ale nie było już odwrotu, wszystko było przygotowane. Następnego dnia masy studenckie z WSP i WSI przeszły przez centrum miasta. Na ulicach było widać milicję, ale wojska nie było. Po południu T. odwiedził mnie ponownie i powiedział, że rano akcja została odwołana.
Jak ja się wczoraj bałem – był bardzo ucieszony. – Gdybym odmówił, mogliby mnie posadzić, a wojo kończy mi się w październiku!
Był już żonaty, miał dziecko i załatwioną dobrą pracę w nowoczesnej fabryce. Chciał jak najszybciej być z daleka od tego wszystkiego.

Historia ta przypomniała mi się, kiedy senator Bogdan Borusewicz opowiadał o swojej „rozmowie” z policjantem, który nie chciał go dopuścić na cmentarz do grobu żony Borusewicza, bo ma taki rozkaz. Ten kulson zapytany, czy gdyby dostał rozkaz strzelania do ludzi, to by strzelał, odpowiedział Borusewiczowi, że oczywiście, strzelałby.
W tamtym zdarzeniu widziałem strach i bezradność człowieka stawianego przez władzę pod ścianą, praktycznie bez wyboru lub z wyborem oznaczającym wykluczenie i ruinę wszystkich życiowych szans.
W tej historii opowiedzianej przez Borusewicza mamy do czynienia z bezczelnym i zimnym draniem, któremu wdrukowano do pustego łba pogardę i nienawiść do każdego, kto domaga się wolności i ludzkich praw. Posłuszeństwo i kasa to dla niego wartości bezwzględnie najważniejsze. Tak tłumaczyli się tzw. zwykli Niemcy, którzy „tylko wykonywali rozkazy”, a przecież była wojna.

*

Dzikie zwierzę rozgrzebujące ziemię, aby dostać się do zakopanej padliny, bezmyślnie reaguje na zapach. Nic go nie powstrzyma. Patrz ekshumacje smoleńskie.

*

Wiceminister Szefernaker był uprzejmy ocenić w mediach, że postępowanie tego Gawłowskiego ma zły wpływ na wizerunek Koszalina i okolic. Straty gospodarcze z tego tytułu mogą być ogromne!
Supozycja: Gawłowski jest sutenerem.
Na miejscu tego Gawłowskiego zaproponowałbym temu Szefernakerowi wynajmowanie tego mieszkania w Szczecinie, bo to człowiek wysokiej kultury i moralności i nikomu dupy za pieniądze by nie dawał. Nawet obniżyłbym mu czynsz o te 20%, które mu zabrał prezes z wynagrodzenia.

*

Może dowiemy się, dlaczego kulsony z Pobiedzisk wywieźli tego człowieka do lasu? Dlaczego coś tak głupiego przyszło im do łbów?

Pobiedziska: Policjanci wywieźli mężczyznę do lasu. Tam 36-latek zmarł. Funkcjonariusze usłyszeli zarzuty – gloswielkopolski.pl

*

Wyobraźmy sobie, że prezydent USA przylatuje do Polski i nie jest przyjmowany przez prezydenta Polski! Co chciał osiągnąć Adrian składając kwiaty pod pomnikiem katyńskim w Jersey City po serii awantur wokół ustawy o IPN i po wypowiedzi tamtejszego burmistrza o p. Karczyńskim jako antysemicie? Adrian chciał też załatwić przez ONZ reparacje wojenne od Niemców. Dlaczego znów nie od Rosji!?Nawet mikrofon odmówił mu w ONZ posłuszeństwa.

*

Gdybym dożył tego wieku, co Pani Wanda Traczyk-Stawska, chciałbym mieć taką jasność i pewność myślenia i taką zdolność wyrażania myśli. Mówić tylko to, co trzeba powiedzieć. Przegrali z Panią ci parafialni tchórze. Brawo!
Pani Traczyk-Stawska od 75 lat służy Polsce. Komu służą ci wszyscy, którzy myślą i robią inaczej, niż Ona? I nie wpuścili jej do sejmu.

*

Sukinsyny. Już wiedzą, że Boga nie ma, więc pozwalają sobie na bezkarną przemoc i niegodziwość, bo normalni ludzie są bezsilni wobec bandytyzmu pod państwową flagą.
https://oko.press/szesc-autokarow-zandarmow-poczworne-kordony-policji-na-strazy-smolenskiej-ekshumacji-sp-arkadiusza-rybickiego-zdjecia/

*

W wirtualnych mediach huczy o dealu Polsatu z PiS. Polsat jest repolonizowany w zamian za koncesje na odkrywki węglowe? Od tej pory każda firma przejęta przez Polsat będzie firmą zrepolonizowaną przez prawdziwych patriotów. TVP sprzeda Solorzowi prawa do Waldemara Martyniuka i TVP wyjdzie na Plus, a Polsat sprzeda Dżekowi MMA. Wyjdą na tym, jak Zabłocki na mydle. Polska specjalność – zmydlanie się wartości.

*

Popularność serialu „Kiepscy” była zapowiedzią tzw. Dobrej Zmiany. Adaś Miauczyński przegrał, bo nie rzucił kamieniem w Ferdka.

*

Jeżeli chcesz podbić 38-milionowy kraj, postaw na idiotów. Zniszczą swój kraj za każde pieniądze

*

Jajcarz, a nie ksionc. Powinien promować Polską Fundację Narodową. (Sieroszewice, powiat ostrowski w Wielkopolsce)

 

 

 

 

 

*

Niejaki Nycz, kapłan domagający się dla Polski nowej katolickiej konstytucji, wybrał się do protestujących w sejmie rodzin osób niepełnosprawnych. Chce rozmawiać z nimi o katolickiej konstytucji? A już marzyłem, że nie wpuszczą go kulsony!

*

Petru i dwie panie opuścili partię .N. Kiedy powstawała .N, zapisałem, że „poszła PO do kosmetyczki i wyszła .Nowoczesna”. Teraz odchudzają się na siłce i pospolitują z PO.  Moje wyczulone etycznie panie uznały tamten wpis za antyfeministyczny. Ja za złośliwy. No, to teraz podpadłem już całkowicie.

*

Jeżeli w grupie „Jestem gorszego sortu” na FB oflagowano 2 moje posty, to one musiały być lepszego sortu.

*

Jako najlepszy buddysta wśród katolików i najlepszy katolik wśród buddystów nie będę jednak nigdy tak doskonale współczujący, jak piseł Żalek czy pisłanka Bernadeta Krynicka. Mogłaby się nie odzywać, z wyglądu wypada dużo lepiej.

*

Za każdym razem, gdy uruchamiam FB, tenże FB pyta mnie „Co słychać, Jerzy?„.  Ano, informuję posłusznie, że zaczęło grzmieć.

*

Ameryka w mieście Dżersey, przenosząc pomnik katyński w inne miejsce, odwdzięcza się Polsce za dekomunizację Roosevelta w mieście Łodzi, gdzie uznano go za niegodnego patronowania ulicy.

Jestem zaskoczony, że za pomnik katyński w Jersey ma płacić Polska, a nie ta rozmodlona, prawie 15-milionowa Polonia amerykańska.

*

Rząd z psychopatyczną satysfakcją znęca się psychicznie nad nieuleczalnie chorymi i ich rodzinami, które od trzech tygodni koczują na sejmowych marmurowych posadzkach, w nadziei, że ci narodowi katolicy i socjaliści przyznają im jakieś 500 zł dodatku na codzienne ciężkie życie. Gdybyśmy mieli w sejmie jakąś wrażliwą na ludzi, europejską opozycję, jej posłowie powinni, jak w 2016 roku w okresie świąt, koczować z tymi ludźmi na tych korytarzach, a nie rozjeżdżać się po spotkaniach przedwyborczych. Polska, która ich najbardziej potrzebuje, jest teraz zamknięta w sejmie.

*

Kwiecień 2018 przeszedł do historii jako miesiąc u nas wyjątkowy. Wszystkie trzy panie pozdawały ważne egzaminy. Weronika została doktorem psychologii UJ z wyróżnieniem, Wiktoria została badaczem architektury – egzamin państwowy z wyróżnieniem plus, Elżbieta zdała na sto procent egzaminy zawodowe z technik masażu. Też chciałbym się czymś ważnym wyróżnić, praca intelektualna ożywia i odmładza.

Siadaj i pisz książki, słyszę ciągle. Kolega Wiesław twierdzi, że mam pisać kryminały! Może romanse kryminalne, co? Miłość i śmierć – pestka namiętności. Takie historie musiałyby dziać się w sennym powiatowym miasteczku, w którym wszyscy się znają. Jakieś „Morderstwa w Midsomer” albo ten polski serial, który uśmiercił już pół Sandomierza. Zapewne wyszłyby mi z tego jakieś neo-Skiroławki? To jest jakiś pomysł. Przeprowadzić szeroko zakrojony społecznie eksperyment erotyczny i opisać go ze szczegółami. A potem, gdybym przeżył, część druga – kryminalna.

*

W kwietniu pochowaliśmy kotkę. Mamuśkę dwojga naszych domowych kotów – Rudej i Czarnego vel Czarnieckiego. Powinienem napisać: zakopaliśmy, ale to byłaby nieprawda. Kicia była domownikiem, jak my. Mieszkaliśmy razem w jednym domu. Wystarczyło, że wyjechaliśmy na kilka dni, zostawiając koty same i pod opieką dożywiającej je znajomej, aby jakiś furiat drogowy potrącił to żywe i bezbronne stworzenie. E. znalazła ją sztywną i zabłoconą w rowie. Wiemy, że koty żyjące na wolności, biegające całymi dniami po wsi, nie są bezpieczne.  Ale nie opiszę naszego żalu po Mamuśce i swojej złości. Staram się nie najechać nawet na dżdżownicę, ale raz po raz widzę na drogach kocie i psie trupy, rozjechane jeże i lisy. Husaria, Lisowczycy! Ludzi też rozjeżdżają.

Kicia przyszła trzy lata temu na nasz taras, miała najwyżej osiem miesięcy, jak stwierdził weterynarz. Okazało się, że z tydzień kręciła się pod tesko, wiejskim sklepikiem. Była zabiedzona, wychudzona, chora i brudna. Ktoś nam powiedział, że – w lutym! – wystawili ją na dwór ludzie, którzy pojechali do pracy w Irlandii. Świetny weterynarz postawił ją na nogi. Po kilku miesiącach, zadawszy się z trzema okolicznymi kocurami, powiła sześć kociąt, trzy pary z różnym umaszczeniem. Dwa zostały w domu. Teraz drżę o nie, kiedy długo nie wracają.

Ruda i Czarny wciąż obwąchują miejsca, w których Mamuśka zostawiła swój zapach. To niesamowite, jakie były smutne i zdezorientowane, że jej nie ma. Przeżyły tę stratę razem z nami. Rozumiała wszystko, co do niej mówiliśmy, a swoje dzieci przywoływała do porządku. Ruda i Czarny dają nam do zrozumienia, że cieszą się, że troszczymy się o nie jeszcze bardziej. Są u siebie i to im się podoba.

*

Mój pierwszy i ostatni pochód 1-majowy (1975 rok, przed maturą). Moja klasa nie miała zamiaru iść na pochód, nikt z nas na takie eventy nie chodził, z wyjątkiem dwóch członkiń ZMS, które przed maturą wstąpiły nawet do PZPR. Kilka dni przed 1 maja przyszedł do klasy dyrektor, czerwony padalec: „Słyszałem, że nie chcecie brać udziału w pochodzie pierwszomajowym? Przypominam, że za kilka dni matura„. I poszedł. Po naradzie w ścisłym gronie „konspiratorów” uznaliśmy, że trzeba iść na ten pochód, żeby nikt nie ucierpiał. Postanowiliśmy przypiąć sobie kotyliony ze studniówki i zrobić z tego zabawę. Przed trybuną honorową przeszliśmy z głowami odwróconymi w przeciwnym kierunku, z rękami w kieszeniach. Żadnych szturmówek, żadnych portretów Janka Krasickiego nie daliśmy sobie wcisnąć. Taka była nasza manifestacja, nasze nieposłuszeństwo.
Skąd dyro wiedział, że chcieliśmy nie pójść? Marek ma swoją teorię na ten temat, ja też mam. Obaj zostaliśmy wtedy mocno doświadczeni za „knucie i podburzanie” przez tego nadgorliwego dyrektora. Podczas matury.
Po 25 latach spotkaliśmy się z Markiem, wysokiej klasy specjalistą w niemieckim przemyśle metalowym, wspominając z dumą to niezwykłe w naszym życiu wydarzenie. Pozdrawiam całą moją klasę.

Zdjęcie użytkownika Obserwatorium Katastrof.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>