Nowa nomenklatura nadchodzi

Dla przypomnienia tym, którzy już nie pamiętają, oraz dla poinformowania tych, którzy jeszcze lub nigdy nie wiedzieli, opiszę, czym jest nomenklatura, w szczególności partyjna.

W Polsce w latach 1944-1989, wzorem radzieckim, została ustalona lista stanowisk w administracji, oświacie, gospodarce, sporcie, rzemiośle i wszędzie, gdzie można sobie wyobrazić, na które postawieni być mogli wyłącznie ludzie należący do partii rządzącej (pzpr) oraz wskazani przez tę partię. Zwykły śmiertelnik w ogóle – albo z ogromnym trudem – nie miał szans na objęcie posady zastrzeżonej dla „swoich”. Podobnie wyglądało to w przypadku uzyskiwania kolejnych stopni naukowych.

Dopiero po upadku PRL wprowadzono zwyczaj ogłaszania konkursów na niektóre stanowiska, np. na takie, których sprawowanie wymagałoby posiadania odpowiedniego wykształcenia, doświadczenia i innych form przygotowania zawodowego. (Zwróćmy uwagę na to, że w tzw. sektorze prywatnym nikt nie potrzebuje konkursów, ale sito naboru jest znacznie gęstsze.) Niedawna historyjka z warszawskiego liceum, w którym dyrektorkę ostrajkowała młodzież i rodzice, bo zmuszała do odejścia najlepszych nauczycieli, była zaledwie czubkiem tego wrzoda, który rozszerza się pod skórą pozornego ładu i porządku. Dyrektorka czuła się tak pewnie, bo była z nomenklaturowego nadania. Wygrała „konkurs”? No, jakiś konkurs na pewno był. Znam przypadek nomenklaturowego urzędnika od oświaty, który wie, że dyrektorzy szkół biorą działki od nauczycieli za przyznawane im godziny nadliczbowe. Nikt ich nie rusza, bo są zatrudnieni w ramach nomenklatury. Taki jest ten udręczony kraj.

Wydawałoby się, że po roku 1989 ten proceder zostanie zlikwidowany. No, to rozejrzyjmy się wokół siebie. Nie został. Mechanizm „swojactwa” został obudowany dodatkowymi uwarunkowaniami i rozplenił się poza te sfery, którymi pzpr nie zajmowała się, uznając je za mniej ważne. Np. maszynistą na kolei można było zostać nawet bez polecenia partyjnego i znajomości. Dzisiaj to jest niemożliwe. „Swojactwo” dzisiejsze jest już uznawane za normę, za łupy partyjne, które tym partiom i koteriom należą się jak psu zupa. Przyzwyczajono nas do takiego myślenia, abyśmy nie sprzeciwiali się ościeniowi, który tkwi w ciele społeczeństwa. Partyjna biurokracja ukradła państwo tym, którzy ją karmią, i nie pozwoli sobie tych „zdobyczy” odebrać.

W najbliższej mojemu doświadczeniu sferze kultury regres postępuje od stanu wojennego. Wtedy artyści, szczególnie ci najbardziej znani i wybitni, na obecności których władzy bardzo by zależało, postanowili nie występować publicznie. „Zeszli do kruchty”, czyli podjęli współpracę z kościołem, albo poszli na emigrację wewnętrzną, rezygnując niekiedy w ogóle z aktywności twórczej. Takich przypadków są tysiące. W ich miejsce minister Żygulski (nazywałem go Wymiotnym) wprowadził żądnych władzy i sukcesów amatorów z ochotniczego zaciągu.

W lokalnych instytucjach kultury i środowiskach przypisywanych do sfery kultury nie ma innego typu ludzi. Są tylko dzieci Wymiotnego. Stworzono dla nich nawet specjalne edukacyjne ścieżki, które pomogły im uwiarygodnić się za pomocą świadectwa czy dyplomu, uzyskiwanego za samo uczęszczanie do szkół. Ten mechanizm dotyczy wszystkich dziedzin życia i wszystkich instytucji. Nasila się albo osłabia w zależności od determinacji i ambicji tych ludzi, którzy przypadkiem robią to, co powinni. Wyjątki muszą istnieć, aby odczytywać tło.

W tej chwili „z woli Narodu” następować będzie kolejna wymiana lokajów władzy na nowych biernych, miernych i wiernych. Już następuje w urzędach. Nowa Nomenklatura jako sposób zarządzania państwem może zejść znacznie głębiej, niż się wydaje. Świadczy o tym coraz śmielsza obecność towarzyszy sukienkowych po świeckiej stronie życia. To oni są prawdziwymi zwycięzcami tej rewolucji. Symbolizuje je wirtualny byt, jaki powołałem do życia w tych swoich komentarzach: Radio Maria Zimna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>